Po konkurencjach finałowych wystawy, uznałam, ze należy sie nam relaksujący spacer. Być w Szczecinie i nie poczuć zapachu morza?, niemożliwe. Wybór padł na Międzyzdroje. Pogoda sprzyjająca, nie za ciepło, nie za zimno, młode jeszcze morza nie widziały wiec ruszyłyśmy na wycieczkę. W Międzyzdrojach nie byłam kilkanaście lat, ale pamiętam je jako schludne, zadbane miasteczko. Chociaż przyznam, że nasze nadmorskie kurorty jakoś mnie nie zachwycają. Ludzi, jak na tę porę roku, jeszcze nie wakacje, dużo. Za radą pana parkingowego, ruszyłyśmy na poszukiwanie dzikiej plaży. Bo, jak wiadomo, od 1 czerwca, nie pamiętam do kiedy, psom na plaże wstęp surowo wzbroniony. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, ze Polska, to kraj durnych nakazów i zakazów, czyli pójścia na łatwiznę. Bo przecież można by było uregulować obecność psów na plaży w wyznaczonych miejscach, można by było zamiast wielkich tablic z zakazem wstępu do lasu ( dzielącego pasm wydm od drogi) wyznaczyć ścieżki, bo ludzie i tak wydeptują je sami, można by było zamiast wielkich znaków ostrzegających o inwazji kleszczy, podjąć z nimi walkę. No ale po co ?, to kosztuje trochę kasy i trochę pracy. Prościej zakazać, a kasę zbijać na karaniu niesfornych turystów, którzy i tak za własne pieniądze w tym rygorach spędzają urlop. Przyznaję wizyta w Międzyzdrojach mocno mnie zirytowała. Lazłyśmy "na zachód" szukając zejścia na tę dziką plażę, leśną droga, mijając kolejne zakazy i bardzo obrazowe tablice ze straszącymi kleszczami. Może doszłybyśmy do końca świata, ale pora była już dość późna, więc zaryzykowałam zejście, oczywiście to zakazane. Na plaży ludzi jak na lekarstwo, ale spotkane psy wszystkie na smyczach. Widać ludzie wiedzą co robią, ja też nie zaryzykowałam puszczenia swoich, bo może z obecności w miejscu zabronionym jakoś bym sie wytłumaczyła, ale ze stada "wilków" biegających luzem, już na pewno nie. DUDI zachowywał się jak z lekka niespełna rozumu, wypił ilość morskiej wody, która powaliłaby smoka, a jemu nic. Widocznie taką miał potrzebę. Połaziliśmy, posiedzieliśmy, zrobiłyśmy trochę zdjęć. Myślę, że szczególnie wilczaki były rozczarowane. Kolejną wizytę nad morzem musze lepiej przygotować logistycznie, sprawdzić gdzie można naprawdę pospacerować z psami.
|