22, 23 maja byłyśmy z Basią i trójką moich wilczaków na Węgrzech. Dwie wystawy w KOMAROM. Fantastyczne miejsce. wystawa w starym forcie, MONOSTORI EROD. Taki widok nas przywitał.
Ringi i parking, dużo zieleni, można było pospacerować.
Muzealna ekspozycja sprżętu wojskowego i Basiek walcząca z niesforną rodzinką.
Basia, jak prawdziwy przewodnik oprowadzała szkolną wycieczkę.
Pierwszego dnia na wystawie 6 wilczaków, jeden nie dojechał, były Edit i moje. Sędziowała p. S.Pons-Morand z Francji. Upał, na szczęście nie czekaliśmy na ocenę długo. DECLANOWI bardzo się sędzina podobała, on Jej też. Kolejne HPJ i Naj. Junior.
DORREN kolejnym HPJ dogoniła brata, zakończyła Młodzieżowy Championat Węgier i czekamy na papier HUNGARIA JUNIOR CHAMPION.
BELIT, wszystko fajnie, ale sunia trochę chuda .....
Za bramą wyjazdową niespodzianka, czołg. DODA bardzo zainteresowana, przy niewielkiej pomocy znalazła się na górze. Doceniam poświęcenie Basi, że chciało się jej wlazić.
A tu ze mną, oczywiście smaczki .... no bo przecież dzielna była.
Nie czekałyśmy na BISy, pojechałyśmy na spacer. Hotel zarezerwowałam w miejscowości TATA, zwanej wodnym miastem. Urokliwe miejsce. Piękny ogromny park, ze zbiornikiem wodnym, malowniczymi ruinami, strumyczkami, reprezentacyjnym budowlami. Wspaniałe wielkie drzewa dawały cień. My ostatni żyjemy w krainie deszczowców więc taki upał był prawdziwym szokiem.
W niedzielę kolejna wystawa. Sędziował p. Tibor Gellen, wegierski sędzia. Tym razem bardziej podobała się DORREN. Ale rodzeństwo do kolekcji po tytule HPJ zaliczyło. Było 9 wilczaków, skład inny niż w sobotę. Miło, sympatycznie i znowu okropnie gorąco.
W drodze powrotnej chciałyśmy zrobić sesje DUSIOWI, ale za nic w świecie nie chciał sie na czołg wpakować. Jakiś ten Dudunio mało zmilitaryzowany.
Wspaniała wycieczka, kolejne urokliwe miejsca na Wegrzech, a pomysł lokalizacji wystawy - rewelacyjny !
Basi dziękuje za wspaniale spędzony czas, za cierpliowść do mojej trójki.
Termin i miejsce kolejnej wycieczki już zaplanowane !